25. Suzuki Cabrio w reklamie

Trzy kontynenty. Trzy historie. Jeden samochód.

Wizerunek Swifta Cabrio od samego początku kształtowały kampanie reklamowe. Na trzech kontynentach o tym samym samochodzie opowiadano trzy odmienne historie. Ich przekaz był różny, ale cel pozostawał ten sam – sprzedawano nie samochód, lecz określony styl życia.

W Ameryce Północnej  reklamy odwoływały się do słońca, plaży, młodych ludzi i beztroskiego stylu życia. Nie sprzedawano osiągów. Sprzedawano przede wszystkim dostępność – możliwość posiadania auta bez dachu za rozsądne pieniądze.

***

W Europie Suzuki konsekwentnie łączyło przyjemność jazdy z praktycznością codziennego użytkowania. Swift Cabrio miał być ekonomicznym samochodem, który równie dobrze sprawdzał się w codziennym użytkowaniu, jak i podczas weekendowych czy wakacyjnych wyjazdów z otwartym dachem.

***

W Japonii samochód otrzymał najbardziej lifestyle’owy charakter. Japońskie reklamy niemal nie mówiły o samym samochodzie – opowiadały o słońcu, podróżach i codzienności, która z otwartym dachem miała stać się po prostu przyjemniejsza.

Amerykanie akcentowali dostępność i swobodę. Europejczycy – praktyczność połączoną z przyjemnością jazdy. Japończycy – styl życia.

Co ciekawe, mimo odmiennego marketingu na trzech kontynentach, wspólny mianownik pozostawał ten sam – nigdzie nie pozycjonowano Swifta Cabrio jako samochodu ekskluzywnego lub sportowego. Na wszystkich rynkach sprzedawano tę samą ideę – wolność zamkniętą w niedużym, prostym i przystępnym samochodzie.

Od taniego auta do sympatycznej ciekawostki.

Ponad trzy dekady temu Swift Cabrio był przede wszystkim niedrogim sposobem na posiadanie kabrioletu i spędzanie wolnego czasu na własnych zasadach. Miał dawać radość z jazdy, słońce nad głową i poczucie swobody w możliwie najprostszej formie.

W przeciwieństwie do milionów hatchbacków Swifta wersja cabrio powstawała w znacznie mniejszych seriach, dlatego dziś spotkanie jej na drodze należy do rzadkości. Paradoksalnie to właśnie jego prostota i niewielka liczba zachowanych egzemplarzy sprawiają, że Swift Cabrio coraz częściej przyciąga uwagę.

Dziś na Swifta Cabrio patrzy się z uśmiechem. Stał się sympatyczną motoryzacyjną ciekawostką. Bardzo często pierwszym pytaniem nie jest: „Ile ma koni?”, lecz: „Chwileczkę… Suzuki robiło kiedyś cabrio?”

Pogodny kompan

Swift Cabrio nie miał ambicji zostać samochodem ekskluzywnym czy sportowym. Jego zadanie było znacznie prostsze – miał dawać radość z jazdy przy rozsądnym budżecie. I właśnie dlatego po ponad trzech dekadach nadal robi to zaskakująco dobrze.

Nieprzypadkowo w jednej z niemieckich publikacji Swift Cabrio został określony mianem „Kleiner Stromer”, co można przetłumaczyć jako „mały wędrowca”. To określenie bardzo dobrze oddaje sposób, w jaki także po latach postrzega się ten model – jako pogodnego kompana na co dzień, na weekend i na urlop. To samochód, którym równie naturalnie pojedziesz do pracy i na zakupy, jak i we dwoje na weekendową wycieczkę, piknik czy wakacyjną podróż.

Wiele wskazuje na to, że przyszłość również będzie sprzyjała Swiftowi Cabrio. To jeden z tych samochodów, które z wiekiem nie tracą swojego pogodnego uroku. Wręcz przeciwnie – z każdym sezonem staje się coraz bardziej charakterystycznym, a jednocześnie coraz rzadziej spotykanym youngtimerem, który nie musi niczego udowadniać.